| Dar Młodzieży |
|
Dane techniczne: trzymasztowa fregata rok i miejsce budowy - 1982, Stocznia im. Lenina w Gdańsku armator - Akademia Morska w Gdyni długość maksymalna - 108,8 m szerokość - 14,0 m wysokość masztów - 49,0 m powierzchnia żagli - 3015 m2 zanurzenie - 6,6 m prędkość maksymalna pod żaglami - 17,8 węzłów wyporność - 2791 ton silnik - 2 x750 KM Cegielski - Sulzer prędkość pod silnikiem - 12,35 węzłów załoga - 33 osoby załogi stałej, 4 wykładowców, 136 studentów
Na początku lat siedemdziesiątych dyskutowano w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni o konieczności kontynuacji szkolenia kadr morskich na nowym żaglowcu, choć „Dar Pomorza" ciągle pływał i wracał z sukcesami z regat. Było wszystko, co jest potrzebne do takiego przedsięwzięcia: akceptacja fachowców, założenia projektowe, wykonawca. Wszystko oprócz pieniędzy. Dzisiaj, by znaleźć sponsorów, należy mieć dobre hasło promocyjne. Wtedy, by otrzymać akceptację władz - a więc pieniądze, należało ogłosić czyn, najlepiej ogólnopolski. 28 stycznia 1978 r. odbyło się wojewódzkie spotkanie gdańskich organizacji młodzieżowych i studenckich, na którym absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni z dyplomem nr 1 - mechanik okrętowy Lechosław Bar zaapelował o pomoc w rozpoczęciu zbiórki na nowy żaglowiec. 19 czerwca 1978 r. Komitet Wojewódzki PZPR w Gdańsku zwołał morskie plenum, na które przybył I sekretarz partii Edward Gierek. Pobyt w Gdańsku wiązał się z odznaczeniem Krystyny Chojnowskiej - Liskiewicz za samotny rejs dookoła świata. Wtedy właśnie padła deklaracja: „(...) młodzież gdańska (...) występuje z inicjatywą budowy następcy „Daru Pomorza" i wzywa do jej podjęcia całą młodzież polską.(...) Niech powstanie „Dar Młodzieży!". Odpowiedź brzmiała: „Partia nasza udzieli Wam pełnego i daleko idącego poparcia. Niech Wasza wola stanie się czynem." Ta deklaracja otworzyła drzwi do budowy żaglowca, którego koszt oszacowano wtedy na sumę, olbrzymią w końcu lat siedemdziesiątych - około 300 000 tys. zł. Początek budowy zaplanowano na rok 1981, w coraz bardziej skomplikowanej sytuacji politycznej w kraju, kiedy ludzie myśleli o chlebie a nie budowie żaglowca. Ale dzięki uporowi ówczesnego Rektora Wyższej Szkoły Morskiej - prof. kpt. ż. w. Daniela Dudy i komendanta „Daru Pomorza" kpt. ż. w. Kazimierza Jurkiewicza - 4 marca 1981 r. w gdańskiej Stoczni im. Lenina położono stępkę pod budowę „Daru Młodzieży". Główny projektant - inż. Zygmunt Choreń, sam początkujący w dziedzinie budowy żaglowców, z trudnością przekonywał stoczniowców do oryginalnych rozwiązań. Po ogłoszeniu stanu wojennego przerwano pracę w Stoczni Gdańskiej, a więc także na „Darze Młodzieży". Rozpoczęły się aresztowania, a później procesy działaczy „Solidarności" w stoczni i Wyższej Szkole Morskiej, gdzie w trybie wojskowym zmieniono rektora. Mimo to w 1982 r. wznowiono prace przy wyposażeniu fregaty. 4 lipca 1982 r. „Dar Młodzieży" podniósł banderę i przejął morską wachtę od „Daru Pomorza". Matką chrzestną żaglowca została Helena Jurkiewiczowa, żona długoletniego komendanta „Daru Pomorza", a na mostku stanął kpt. ż. w. Tadeusz Olechnowicz - ostatni komendant poprzedniego „Daru". Pierwszym sprawdzianem nowego statku był udział w regatach The Cutty Sark Tall Ships' Races 1982". Komendant i załoga czuli ciężar odpowiedzialności oraz oczekiwań licznej, już wtedy, rzeszy fanów żaglowca. Ale też i malkontentów, dla których wszystko było nie tak: reje, rufa, plastik zamiast drewna, czarna chmura przy uruchamianiu silników - ściskająca za gardło miłośników tradycji - i zapach z toalet, który w czasie sztormu działał na przewód pokarmowy, a także odium komunistycznego patronatu. Debiut „Daru Młodzieży" wypadł olśniewająco. Nie tylko zwyciężył w klasie A - największych żaglowców, mimo przerwanego wyścigu dla ratowania żeglarza z płonącego jachtu „Peter von Danzig". Za tę postawę Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał żaglowcowi nagrodę „Fair play". Szkolny statek morskiej uczelni rozpoczął więc swoje życie, zagarniając na pokład młodych ludzi, którzy wspólnie pracując, ucząc się, spędzając czas wolny, stają się „narodem" - jak mawiał Karol Olgierd Borchardt, a więc częścią żaglowca, z którym przeżywają radość czytania wiatru i wody, pokonywania własnych słabości i granic dzielących od świata, których nie ma na morzu. Zdarza się jednak, że mimo wspólnego celu, ludzie nie zostają załogą. Wtedy zarówno żaglowiec, jak i morze, choć nie jest odwetowe, przypominają o swoich prawach. Tak było w szkoleniowym rejsie nr 3 „Daru Młodzieży" na Wyspy Kanaryjskie, gdzie sztormy w kanale La Manche stały się weryfikacją dla nowego żaglowca i jego załogi. I jak to czasem w życiu, a często na morzu bywa, na najwyższe reje, znajdujące się na wysokości prawie dwudziestu pięter, przy przechyłach dochodzących do 50 stopni, poszli ci, którzy nie popisywali się na poziomie pokładu. Z tych doświadczeń, ówcześni studenci, dziś kapitanowie, wyciągnęli wnioski ważne także dla dalszego życia - z perspektywy rei wszystkie problemy są małe. Zwykły treningowy rejs zakończył się niespodziewanie długim pobytem w Londynie, gdzie żaglowiec był honorowym gościem uroczystości otwarcia, przez angielską królową, nowej siedziby International Maritime Organization. „Dar Młodzieży" zacumował w Greenwich, naprzeciwko słynnego klipra „Cutty Sark", stojącego w suchym doku, a na prośbę mediów komendant „Daru" kapitan Wiktorowicz postawił na Tamizie żagle - czego wcześniej dokonał tylko Stefan Gorazdowski - komendant „Daru Pomorza". Uskrzydlony żaglowiec podziwiała cała Wielka Brytania, a tytuły w gazetach informowały, że on - „Dar" przypłynął pokłonić się jej - „Cutty Sark" (Anglicy o statku mówią she - tak jak o kobiecie). To właśnie tam i wtedy, wśród szczerych zachwytów znającej się na żeglarstwie publiczności, zaczęliśmy weryfikować opinie na temat nowej fregaty. A wizyta na pokładzie przedwojennych oficerów marynarki wojennej i żołnierzy I Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka - był 1983 r. i w Polsce trwał stan wojenny, przypomniała, że morze nie ma przynależności partyjnej. W tym samym roku „Dar Młodzieży" odbył pierwszy długi, ponad siedmiomiesięczny, rejs do Osaki na 400-lecie rozpoczęcia budowy zamku Szoguna. Była to druga wizyta w Japonii polskiego żaglowca - w 1935 r. podejmowano tam niezwykle uroczyście „Dar Pomorza", ale „Dar Młodzieży" zaczął tworzyć własną tradycję. Z kilkunastu żaglowców świata właśnie on został wybrany na miejsce tradycyjnych zaślubin młodej japońskiej pary. Sukcesy w europejskich i światowych regatach „Daru Młodzieży" pozwoliły na myślenie o wyprawie, która jest nobilitacją dla każdego żaglowca - rejsie dookoła świata. Dobrą okazją, do realizacji projektu, stało się zaproszenie w 1987 r. do Australii z okazji 200-lecia osadnictwa na kontynencie. Podróż była kusząca, bo po drodze znajdował się Horn, którego opłynięcie pod żaglami traktowane jest jak morski Nobel. Wypływając w ten rejs, „Dar Młodzieży" ruszał znów śladami „Daru Pomorza", który taką podróż odbył w latach 1934 - 35, a przylądek Horn opłynął w 1937 r. Kolejną okazją do prezentacji wśród żaglowców świata i spotkań z Polonią za oceanem były: 4 lipca 2007 r. w 25. rocznicę podniesienia bandery wydarzyła się niebywała okazja zobaczenia „Daru Młodzieży" w pełnej krasie. Mimo silnego wiatru - w rytm muzyki i świetnej iluminacji, na stojącej w gdyńskim porcie fregacie, postawiono wszystkie żagle. To niezwykłe widowisko powtórzono rok później w Szczecinie, a stojący przy Wałach Chrobrego żaglowiec - na ostatnim maszcie podniósł dolny i górny marsel z wizerunkiem szczecińskiego Gryfa. „Dar Młodzieży", tak jak jego poprzednicy: „Lwów" i „Dar Pomorza", dumnie nosi polską banderę po morzach i oceanach, a w portach zyskuje kolejnych przyjaciół. Dobrze też szkoli przyszłych ludzi morza z Polski i całego świata - w 2007 r. byli to studenci afrykańskich szkół morskich. Przygodę z morzem przeżywają na nim również uczniowie średnich szkół morskich, dziennikarze i zwykli cywile. Do nich najbardziej przemawia taka wizytówka „Daru Młodzieży" - maszty o wysokości prawie 20. pięter, żagle o powierzchni 15. kortów tenisowych i 20 km lin, których nazwy i funkcje trzeba recytować o każdej porze dnia i godziny. Po pierwszym rejsie przekonują się, że wszystko weryfikuje morze i żaglowiec.
kpt. ż.w. Waldemar Szczuka Dar Pomorza | Dar Młodzieży | Pogoria | Iskra I | Iskra II | Zawisza Czarny I | Zawisza Czarny II | Lwów | Elemka |
